Dlaczego mnie tak długo nie było?
Nie wyrabiałam się z niczym.
Na nic nie miałam i nadal nie mam czasu.
Do tego dochodzi fatalne samopoczucie.
Wymioty, ból brzucha, ekstra (y)
I tak od kilku dni.
Zdechnę chyba.
Wczoraj od 20 do 7 rano byłam w szkole na maratonie filmowym.
Myślałam, że się z bólu zesram.
Spać mi się chcę, spałam tylko na ostatnim filmie.
A niedługo na ważkę.
Tak, załóżmy, że mi się chce.
Że jestem w 100% wypoczęta, gotowa i ogólnie jest gitara.
Nie wiem jak określić to jak się teraz czuje.
Słowami nie mogę, czynami owszem.
Skręcaniem się z bólu lub spędzaniem czasu w toalecie?
TAK, TO JEST TO CO KOCHAM!
Na szczęście poniedziałek wolny, nie ogarniam lekcji.
Wracam idę spać.
Nie mam ochoty na nic..
No może oprócz rozmowy z jednym panem :3
Ale to nie ważne, o tym może w innym poście.
Więc podsumowując..
Przepraszam, ale to się może powtórzyć również w tym, nowym tygodniu.
Znów będę zabiegana.
Jak kogoś interesuje to chodzę na lekcję zumby!
Mamy swój zespół? Tak to mogę nazwać?
Takata! <3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz