Jestem już w domu. Te trzy tygodnie minęły tak szybko, jak tydzień..
Nie wierzę. Było fajnie. Mimo małej ilości dzieci.
I co? Co mam teraz robić? Tam miałam zajęcia na bierzaco. A teraz?
W domu, super. Ogh.
Mam zdjęcia. Na koniec postu wstawię.
Spędziłam czas z Agatą, miałam ją koło siebie każdego dnia. Każdego. Teraz nie mam w ogóle.
Tęsknię.
Już, tęsknię. Bardzo. Płakać mi się chce.
Najprawdopodobniej już nigdy nie spotkam tamtych pań, dzieci, lekarzy, fizjoterapeutów..
Będą zamykać budynek. Nie będzie Sokolnik. Nie będzie nic. Jejku. A tam wszystko się zaczęło.
Wszystko nabrało sensu, rok temu. Gdy ją poznałam.
Kiedy będziemy się spotykać? Jak nie tam? Nie chcę nic, ani nikogo tracić.
Koniec. J
ak już pisałam, było fajnie. Właśnie, było. Skończyło się.
Było 25 dzieci, w tamtym roku koło 60. Wszystko się po zmieniało. Nie jest jak było. I już nie będzie. Szkoda. Bardzo. Przyjechali ludzie z tamtego roku, ale też nowi.
Agata, Dawid, Eliza, Mirek, Darek, Ponto, Mateusz, który wyjechał po kilku dniach. Trzy siostry, Basia, Wiktor, Michał (XD), Natalia, Julka, Iga, Martyna, Ala, Sara, Daria, Szymon, Kacper, Andrzej, Jaś, Sandra, z poprzedniego turnusu..
"Ale to już było i nie wróci więcej..."
Błagam.
Mam nadzieję, że zostawią budynek, sanatorium dla dzieci.
______________
PS: nie wstawię zdjęcia z Agatą, bo mi jeszcze nie wysłała.
