Dzisiaj nie poszłam do szkoły. Co było tego powodem? Okropny ból kości.
Na szczęście dużo nie straciłam. Cztery lekcje, w tym dwie bez praktycznie wolne, nieźle.
Jutro już idę, pytanko z niemca się szykuje, średnio umiem.
Rano zaprowadzić Huberta do szkoły, a potem do 'swojej' szkoły.
Jedyne co mnie dziś bardzo zabolało to to, że nikt nie spytał się co mi się stało?
dlaczego mnie nie było w szkole? JAK SIĘ CZUJESZ? Chyba muszę się przyzwyczajać,
że nie jest jak dawniej, że albo została taka mała garsteczka ludzi, dla których jestem ważna,
albo nie został nikt. Wszystko świetnie, super :)
Ból jest nie do wytrzymania, zamiast lepiej to jest coraz gorzej. Ale może kiedyś minie, oby nie było za późno :))
Dostaje wiele pytań na asku odnośnie tego dlaczego chodzę smutna.
Nie chcę tam na to odpowiadać, nie chcę żeby ktoś niepowołany się dowiedział.
Nie chcę żeby ludzie się mieszali w moje życie i w moje sprawy, ale jednocześnie
było by strasznie miło gdyby ktoś napisał jak u mnie, jak się czuję, czy daję radę.
Ale w sumie kogo to obchodzi? Komu potrzebne taki informacje? Zostaję sama, coraz bardziej.
A to tak cholernie boli...