Tak, tak. Mam tydzień wolnego. Huhu. Pisałam o tym w poprzednim poście, więc powtarzać się nie będę. Jakie plany? Hm... W poniedziałek - rekolekcje, a potem mieliśmy iść do maka, ale ja chyba nie idę. :C We wtorek też rekolekcje, a po południu chyba kino :D W środę znów rekolekcje, a co po nich to już wyjdzie samo z siebie. Na czwartek i piątek również zero planów, ale może porządki, jakaś pomoc mamie czy coś. W weekend nadrabianie nauki, a w poniedziałek gdzieś się wyjdzie. I chyba polejemy się na śnieg ;____; Chcę wiosny, teraz! Nie lubię zimy, brr...
Jutro chyba do Nikoli po lekcje i gdzieś z Filipem. Chciał się spotkać, dawno się nie widzieliśmy, ojej :> Kurcze kaszel mnie męczy, ale i tak czuję się o niebo lepiej niż jak na początku choroby.
Kończę, zaraz idę chyba oglądać z mamą jakieś filmy :)
Do jutra!