Urodziny mamy były 6 września, ale wtedy nie miałam czasu, aby o tym napisać.
Dziś niedziela, 8 rano, piszę.
Więc rano cała rodzinka złożyła mamie życzenia, etc.
Ja z Kamilem wkręciliśmy ją, że musimy zostać godzinę dłużej w szkole na projekcie edukacyjnym.
Kończyliśmy o 14.20, a według mamy mieliśmy być dopiero o 15.20 :D
Więc po szkole poszliśmy na rynek kupiliśmy róże, perfumy i świeczki do tortu (to prezent od taty).
Prezent od nas kupiliśmy wcześniej. Mianowicie balsam do ciała, jakiś olejek do stóp i tort :)
Tort zamówiłam u mamy mojej przyjaciółki, za 20 zł (:O) pod warunkiem, że sama go udekoruję.
Tort zamówiłam u mamy mojej przyjaciółki, za 20 zł (:O) pod warunkiem, że sama go udekoruję.
Więc po rynku poszliśmy do Eweliny, udekorowaliśmy tort, włożyliśmy świeczki i poszliśmy w stronę mojego domu.
Zamiast na 6 piętro, wjechaliśmy na 7 i prosiliśmy sąsiada o zapalniczkę (Y)
Podpaliliśmy świeczki i zadzwoniliśmy do drzwi, śpiewając "STO LAT..".
Mama była bardzo zdziwiona, ale i ucieszona :)
Weszliśmy do domu, posiedzieliśmy, zjedliśmy torta.
Daliśmy prezent od nas.
Tata przyszedł dopiero po 18. Jego prezent czekał u Eweliny.
Kiedy on przyszedł, poszłam z psem na dwór, jako wymówka.
Od Eweliny wzięłam prezent, tata zszedł przed klatkę, wziął kwiaty i perfumy i wszedł na górę.
Mama się popłakała ze szczęścia :)
Dzień był naprawdę udany.
Pod koniec dnia poszłam na noc do Eweliny, ale o tym już w następnym poście :D
Uwielbiam uszczęśliwiać ludzi..
A teraz może zdjęcia? :D
![]() |
| tort z wierzchu trochę roztopiony, bo mama długo otwierała drzwi XD |






Brak komentarzy:
Prześlij komentarz