czwartek, 13 marca 2014

#188 początek końca

coś się kończy, coś zaczyna.. niby tak, ale z każdym dniem, z każdą próbą skończenia uczucia, jest coraz gorzej.. nie da się zapomnieć tego co kiedyś było codziennością, bez czego, a właściwie bez kogo nie mogłam przeżyć dnia.. a teraz? jest gówno, jest jedno ogromne gówno!

taki wstęp tego co teraz czuje, nie wiem co jest we mnie, czy coś tam jeszcze w ogóle jest.
czas mnie goni, życie mnie goni, nie mam na nic czasu i siły..
szkoła zabija, dobija i ogh. koniec.

w szkole średnio.. prawie codziennie kartkówka, trzy/cztery sprawdziany w tygodniu :(
tyle nauki, oooooooooooooooooooo nie
nie wyrabiam, nie wyrabiam, nie wyrabiam, nie wyrabiam, nie wyrabiam
w poniedziałek sprawdzian z chemii, nic nie umiem, supcio 

coś z pozytywów? hmm... 8 marzec - dzień kobiet. 7 tulipanów, trzy czekolady, lizak i baton! :3
mmmmmmmmmmmmm, pysznie, ale te prezenty dostałam już wcześniej

8 marca po 10 miałam autobus do Łodzi, wsiadłam i pojechałam 
półtorej godziny jazdy i wysiadka, poczekałam chwilę na Agatę, przyszła, tuli tuli, poszłyśmy sprawdzić, o której mam powrotny autobus i poszłyśmy do pracy mamy Agi :3
przywitałam się, poszłyśmy do domu
Agata zrobiła swoje boskie naleśniki, zjadłyśmy, oglądałyśmy, gadałyśmy i takie tam
Dzień spędzony bardzo fajnie, smutno, gdy jechałam, ale cóżż.
pożegnania nie są moją mocną stroną..
zdjęcia nie wstawie bo żadne nie nadaje się na światło dzienne :D


w końcu jakoś się zebrałam i coś tu napisałam
żegnam i do następnego!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz