Ten tydzień już się kończy, zaraz zacznie się nowy. Ten i następny spędzałam i spędzę przy książkach.
Został ostatni tydzień szkoły w tym roku kalendarzowym, a jest więcej nauki niż przez cały rok.
Strasznie, jest ciężko. Teraz nawet, pisząc post, leży koło mnie rola i czeka, aż wezmę się
za jej nauczenie. Zaraz pewnie to nastąpi, więc post pewnie nie będzie należał do tych najdłuższych,
w sumie jak każdy ostatnimi czasy.
Co u mnie?
Nic nowego, wszystko po staremu, tak jak było.
Każdy dzień spędzam tak samo. Wstaję, szkoła, dom, śpię, płaczę.
Jest świetnie! :)
Jutro sprawdzian z fizyki, kartkówka z chemii i geografii, próba oraz pytanko z matmy :)
Supcio, wymarzony dzień. Już piątek 13-stego był dla mnie lepszy. Weekend spędziłam do dupy.
Ale kogo to obchodzi, nie będę Wam zatruwać dnia. W sumie już wieczoru, a może nawet nocy.
Posiedzę sobie przy książkach z nadzieją, że może jednak ktoś napisze :)
Przy okazji przepraszam Was za moją nieobecność, ale na pewno w tym tygodniu lepiej nie będzie,
mam nadzieję, że rozumiecie.
Trzymajcie się, cześć!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz