Heeeeeej. Początek szkoły w moim wydaniu oznacza brak siły. Dlaczego? Ciągłe kartkówki, sprawdziany, prace w grupach, ludzie, którzy mnie otaczają (niektórzy). W poniedziałek zaczynam dwoma w-f, a dzisiaj (tj. wtorek) dwoma w-f kończę. No fuck. Lubię w-f, wręcz kocham, ale wolałabym go mieć codziennie, ale po jednej lekcji, a nie dwie...
Jeszcze jutro o 7.35 muszę być w szkole. Czemu? Bo nie rozumiem jakichś tam równań matematycznych, a zaraz o 8 mam już z tego kartkówkę, świetnie! :|
Nie wiem o czym pisać, przepraszam. MOŻE do jutra! :3
Ps. Pozdrowienia dla Wojtusia, Justyny, Eweliny, Uli i Agaty ♥
Dzięki;*
OdpowiedzUsuńej, trzymaj mi się tam!
OdpowiedzUsuń